Clinique High Impact Mascara| Uroda

Dziś zapraszam na test nowości w mojej kosmetyczce- tuszu do rzęs od Clinique.


Moja wersja to 3,5ml miniaturka, którą zakupiłam wraz z jakimś czasopismem.


Jego zadaniem jest zwiększyć objętość rzęs, a także długotrwale je podkręcić. Tusz jest w kolorze czarnym i ma najzwyklejszą na świecie szczoteczkę, ale... ale ta szczoteczka potrafi zdziałać cuda :)


Tak wygląda różnica między moimi naturalnymi rzęsami, a pomalowanymi jedną, cieniutką warstwą tuszu.


Jedna warstwa tuszu...


... a tutaj już dwie cienkie warstwy.

High Impact Mascara jest jednym z najlepszych tuszy jakich do tej pory używałam. Pięknie wydłuża i pogrubia rzęsy. Nie skleja, nie pozostawia żadnych grudek, nie osypuje się,  a w dodatku jest bardzo trwała. Jedyną jej wadą jest cena, gdyż pełnowymiarowe opakowanie to koszt ok. 100zł. Myślę jednak, że za taką jakość warto tyle zapłacić :)

Na dole zdjęcie po całym dniu w pracy. Rzęsy wciąż ładnie wyglądają, a to chyba najlepszy dowód jego jakości.

A Wy co o niej sądzicie?
E.

Co z tymi tunelami?| Styl

No właśnie... Co?
Takowe ozdoby bardzo mi się podobały, ale musiały być też w rozsądnym rozmiarze :D Długo rozważałam wszystkie 'za' i 'przeciw' , w końcu to nie zwykłe kolczyki, które mogę w każdej chwili wyciągnąć i nic nie będzie widać...

Zaczęłam ostrożnie, od rozciągania moich 'dziurek' po kolczykach, które mam właściwie odkąd pamiętam.  W tym celu zaopatrzyłam się w zestaw pięknych, błękitnych taperów w kształcie ślimaczka :)


 Kiedy niebieskie ślimaczki były już dla mnie za małe, postanowiłam zamówić kolejne w większym rozmiarze. Cały proces rozciągania trwał bardzo długo, ale nie chciałam mieć żadnych problemów z tym związanych.


 Kiedy moje 'dziurki' miały już około 4mm, w ręce wpadły mi te maleństwa. Śliczne, malutkie i w panterkę... Ale nie były najlepszym pomysłem, gdyż później musiałam je lekko spiłować z tyłu, aby móc je w jakikolwiek sposób wyciągnąć. Cóż, człowiek uczy się na błędach...


 ... dlatego też moim kolejnym zakupem były tunele z nakrętką, które bardzo łatwo wyciągnąć. Są to najprostsze tunele ze stali chirurgicznej. Zarówno w prawym, jak i lewym uchu obecnie noszę 5mm tunele, które wyglądają właśnie tak:


 A tak się prezentują w całości. Jestem z nich bardzo zadowolona. Przyjemnie się 'noszą'. Uszy szybko się wygoiły po 'lamparcim horrorze' i nie mam z nimi żadnego problemu.  Same tunele, zaraz po założeniu, sprawiały wrażenie baaardzo ciężkich, ale teraz w ogóle nie czuję, że mam coś w uszach. Nie rzucają się też jakoś specjalnie w oczy. Ot, takie malutkie tuneliki ;)


Jak na razie, nie planuję powiększania swoich 'dziurek'. Ta wielkość jak najbardziej mi odpowiada:) I przyznam się bez bicia, że te wszystkie ogromne tunele w uszach mnie przerażają... Umiar jest dobry we wszystkim :)
E.

Kilka słów o balsamach do ust|Uroda

Pora rozkręcić tego bloga i urozmaicić jego tematykę, bo zaczyna tutaj troszkę powiewać nudą ;)

Na początek chcę Wam przedstawić kilka niezbędnych, dla mnie, produktów do ust- czyli balsamów. Rzadko noszę kolor na ustach. Stawiam bardziej na ich pielęgnację. Dlatego też dzisiejszy post poświęcę moim ulubionym produktom do pielęgnacji ust :)


To różowo-czarne maleństwo od razu przykuło moją uwagę. Nigdy wcześniej nie miałam produktu tego typu, więc postanowiłam wypróbować. Czemu nie :)
'Wazelina' pięknie pachnie różami, jednak nie nawilża za bardzo moich ust. Ot, taki ładny gadżet:)



Masełko z Nivea od dawna jest jednym z moich ulubionych produktów do ust. Pięknie pachnie i nawilża na długo, zostawiając ochronną warstewkę na moich ustach. Świetny produkt za niską cenę. Gorąco polecam.


Jakiś czas temu wpadły w moje ręce produkty firmy REN. Są to produkty nie zawierające parabenów, sztucznych barwników i perfum. Sam balsam ma konsystencję podobną do błyszczyków i jest troszkę lepki, ale ładnie nawilża i jest bardzo wydajny. Ja posiadam aż dwa opakowania:  15 ml oraz wersję podróżną- 5ml.


W okresie świątecznym zaopatrzyłam się w dwa balsamy Instant Light od CLARINS. Moje kolory to 01(na dole) oraz 06 (na górze).  Balsamy pięknie pachną i smakują ;) Ładnie nawilżają, dając bardzo przyjemne uczycie na ustach. Pozostawiają również delikatny kolor. Małe, poręczne opakowanie (moje mają po 5ml), zmieści się w kieszeni, czy nawet najmniejszej torebce. Obok masełka Nivea, są moimi faworytami:)

E.

Dawno mnie tutaj nie było...

Tak, wiem... należy mi się lanie... Jako wytłumaczenie mogę powiedzieć jedynie, że ostatnio nie mam za wiele czasu na pisanie. Pomiędzy pracą, szkołą i domowymi obowiązkami czasem na prawdę jest trudno znaleźć chwilę jeszcze na pisanie. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :)

Co u mnie?
Właściwie to 'żyję' już moim urlopem i naszą wycieczką po Europie. Ciągle jeszcze zmieniamy nasze plany i miejsca, które chcemy odwiedzić, tak aby zmieścić się w dwóch tygodniach. Troszkę za krótko jak na taką wycieczką, ale i tak będzie fajnie :D Nie powiem... liczę na śnieg. Duuuużo śniegu :) Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo tutaj ze śniegiem jest raczej skromnie. Lepiej niż w tamtym roku, ale to wciąż nie to samo co zima w Polsce..

E.

Kolejna przeprowadzka

Tak, dokładnie, czeka mnie kolejna przeprowadzka... Na szczęście nie daleko, bo do pokoju obok :) Korzystając z tego, że mam dziś dzień wolny, zaczęłam pakowanie... Jako, że jestem typem
chomika, to miałam na prawdę wiele rzeczy do spakowania. Przeprowadzki mają jeden wielki plus, a mianowicie w końcu możecie dokładnie przejrzeć wszystkie wasze skarby i pozbyć się tego co już nie jest potrzebne. U mnie uzbierały się aż dwa ogromne worki... Nie wiem, czy to powód do chwalenia się,  ale teraz przynajmniej mam porządek :)

Piękna zimowa aura już dawno zniknęła i znów panuje typowa szkocka pogoda, czyli deszcz, deszcz, wiatr i jeszcze więcej deszczu. Co prawda zrobiło się znacznie cieplej, ale taka plucha za oknem jest bardzo przygnębiająca... Staram się jednak o tym nie myśleć i bardziej skupić się na tym, co czeka mnie już niebawem, czyli mój urlop. Jak już wspominałam we wcześniejszych postach, wybieramy się na mały eurotrip. Wciąż jeszcze dokładnie nie wiemy, które miejsca chcemy odwiedzić, ale na pewno zawitamy do naszych rodzinnych miejscowości. Muszę przyznać się, że ostatni raz w Polsce byłam prawie rok temu i strasznie za wszystkimi tęsknię... Mam nadzieję, że pogoda nam dopisze, a na promie nie będzie za bardzo bujało :)



Zabieram się do dalszego pakowania, a Wam życzę spokojnego wieczoru.
E.

Sypnęło śniegiem

W końcu do Edynburga zawitała zima. Może to nie ta zima, którą pamiętam z Polski, z czasów mojego dzieciństwa, ale lekki mróz i ośnieżone szczyty gór wystarczą żeby sprawić mi radochę :D
Ten dłuższy urlop i początek roku sprawił, że stałam się bardziej leniwa i nie bardzo miałam ochotę na jakiekolwiek wycieczki... Aczkolwiek mój luby swoim marudzeniem, że tylko w domu bym siedziała, a dzisiaj jest taka piękna pogoda, przekonał mnie do wyjścia. I muszę przyznać mu rację. Choć było mroźnie, pogoda była cudna. Do tego widoczność genialna.

Wybraliśmy się zatem do centrum miasta. Pewnie jesteście ciekawi po co. Otóż w centrum Edynburga znajduję się Holyrood Park. Z tego miejsca będziecie mieli widok na całe miasto...

Edinburgh Castle

Arthur's Seat przyprószony śniegiem



Pentland Hills



Ośnieżone szczyty Highlands w oddali



To była wyjątkowo udana wycieczka. Widoki prawie niczym ze Skyrim, świeże, mroźne powietrze i słońce, którego tak ostatnio w Szkocji brakowało...
Jeśli wybieracie się na spacer po szczytach w Holyrood Park nie zapomnijcie o odpowiednim obuwiu i czapce oczywiście, bo wieje tam strasznie :D
Miłego wieczoru Kochani i do następnego :*
E.

Takie tam pogaduchy

Zapraszam na pierwszy post w Nowym Roku. Mam nadzieję, że tak samo jak ja nastawiliscie sie pozytywnie na nadchodzacy czas.

W Edynburgu pojawiło się trochę śniegu. Muszę się przyznać, że nigdy nie sądziłam, że będzie mi go brakować. Kiedy jednak zobaczyłam ośnieżone góry jakoś tak bardziej zatesknilam za dzieciństwem i mroźna zimą z mnóstwem śniegu... Mam taką cichą nadzieję, że zalapie się na odrobinę białego puchu podczas mojego urlopu. A co do urlopu.. to termin już zaklepany :) Bilety do Pragi też już są... Tylko ja jeszcze muszę tyle czekać :( Oby czas szybko minął, bo już nie mogę się doczekać. Oczywiście  postaram się wszystko udokumentować na blogu, a myślę, że będzie o czym pisać.

A jak na razie życzę Wam spokojnej niedzieli. Buziaki:*
E.

10 najbardziej nawiedzonych miejsc w Edynburgu cz.2

 Witajcie!  Mam nadzieję, że odpoczęliście i jesteście gotowi na dalszą część naszej wycieczki po mrocznych zakamarkach Edynburga. Przygotuj...