Tak, dokładnie odkąd przeprowadziłam się do Szkocji minęły już cztery lata... Czy to była słuszna decyzja? Nie wiem...
Tak naprawdę w Polsce nigdy nie zaznałam 'dorosłego' życia, bo zaraz po szkole przeprowadziłam się tutaj. Tak patrząc na to z dystansu tych czterech lat, mogę powiedzieć, że to na pewno nie była do końca przemyślana decyzja... To bardziej było w stylu- bo mój chłopak tutaj jest, to i ja też muszę... Być może gdybym to porządnie przemyślała, nie zdecydowałabym się na wyjazd... Być może...
No ale już tu jestem, już cztery lata, które wiele mnie nauczyły... Przede wszystkim tego, że jak się samemu nie ogarniemy i nie zaczniemy działać, to nikt za nas tego nie zrobi. Nie było mi łatwo, bo i inny język, inna mentalność. Dla kogoś z małej miejscowości nagle otworzyły się drzwi do 'wielkiego świata' i co teraz? No właśnie... były czasy dobre, gorsze, czasem było już naprawdę źle... Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że jest w porządku, jestem zadowolona ze swojego życia. Mam pracę, przyjaciół, świetnego partnera. Spełniam swoje marzenia o podróżowaniu- i to nie zawsze muszą być jakieś wielkie podróże po świecie, czasem wystarczy jechać do sąsiedniego miasta, przejść się jego uliczkami, by zobaczyć jak jest piękne :)
Ta cała przeprowadzka była dla mnie niesamowitą lekcją życia, lekcją samodzielności i na tym etapie mojego życia mogę szczerze powiedzieć, że tak, jestem szczęśliwa :)
E.
Czyste pogaństwo!
Na temat czterech wielkich celtyckich świąt już pisałam. Jeśli jesteście ciekawi, co, znajdziecie posty tutaj:
Imbolc
Beltane
Lughnasadh
Samhain
To,o czym chcę Wam dziś opowiedzieć doświadczyłam jakiś czas temu... Jak zapewne część z Was się orientuje, co roku w Edynburgu w nocy z 30 kwietnia na 1 maja obchodzone jest właśnie Beltane- święto, które obwieszcza przejście na jasną stronę roku (nadejście lata), gdzie dni są dłuższe i cieplejsze. W tym czasie, tak jak i podczas Samhain, granice między światami się zacierają... I tak się właśnie poczułam, gdy przekroczyłam bramę Calton Hill i podążyłam ku górze. Księżyc w pełni oraz pochodnie wskazywały mi drogę... Wśród ludzi, w ciemnościach biegały magiczne istoty krzyczące i tańczące dookoła. Z dala dobiegały do mych uszu bębny wybijające starożytne rytmy... Im bliżej szczytu, tym bardziej niezwykłe stawało się to miejsce. I uwierzcie mi, to nie było zwykłe Calton Hill, które możecie na co dzień odwiedzić, będąc w Edynburgu... To był naprawdę zupełnie inny świat...
Tej właśnie nocy Majowa Królowa uśmierciła Zielonego Człowieka, by wskrzesić go i uwolnić z kajdan ciemności, które nosił od czasu Samhain... Tej nocy magiczne istoty tańczyły wokół świętego ognia, prosząc o błogosławieństwo. Tej nocy znalazłam się w świecie magii... Nie da się tego zapomnieć... i jestem pewna, że za rok znowu przybędę na wzgórze w tę ostatnią kwietniową noc, by znów spotkać magiczne istoty, by znów świętować nadejście jasnej części roku, by znów uwolnić się z kajdan ciemności i mroku...
Jeśli macie ochotę poczytać trochę więcej o przygotowaniach do tego festiwalu oraz o całej jego historii odsyłam Was na oficjalną stronę Beltane Fire Society
A jeśli jesteście ciekawi co jeszcze się tej nocy wydarzyło, koniecznie zajrzyjcie na mój kanał na YT ;)
E.
Imbolc
Beltane
Lughnasadh
Samhain
To,o czym chcę Wam dziś opowiedzieć doświadczyłam jakiś czas temu... Jak zapewne część z Was się orientuje, co roku w Edynburgu w nocy z 30 kwietnia na 1 maja obchodzone jest właśnie Beltane- święto, które obwieszcza przejście na jasną stronę roku (nadejście lata), gdzie dni są dłuższe i cieplejsze. W tym czasie, tak jak i podczas Samhain, granice między światami się zacierają... I tak się właśnie poczułam, gdy przekroczyłam bramę Calton Hill i podążyłam ku górze. Księżyc w pełni oraz pochodnie wskazywały mi drogę... Wśród ludzi, w ciemnościach biegały magiczne istoty krzyczące i tańczące dookoła. Z dala dobiegały do mych uszu bębny wybijające starożytne rytmy... Im bliżej szczytu, tym bardziej niezwykłe stawało się to miejsce. I uwierzcie mi, to nie było zwykłe Calton Hill, które możecie na co dzień odwiedzić, będąc w Edynburgu... To był naprawdę zupełnie inny świat...
Tej właśnie nocy Majowa Królowa uśmierciła Zielonego Człowieka, by wskrzesić go i uwolnić z kajdan ciemności, które nosił od czasu Samhain... Tej nocy magiczne istoty tańczyły wokół świętego ognia, prosząc o błogosławieństwo. Tej nocy znalazłam się w świecie magii... Nie da się tego zapomnieć... i jestem pewna, że za rok znowu przybędę na wzgórze w tę ostatnią kwietniową noc, by znów spotkać magiczne istoty, by znów świętować nadejście jasnej części roku, by znów uwolnić się z kajdan ciemności i mroku...
Jeśli macie ochotę poczytać trochę więcej o przygotowaniach do tego festiwalu oraz o całej jego historii odsyłam Was na oficjalną stronę Beltane Fire Society
A jeśli jesteście ciekawi co jeszcze się tej nocy wydarzyło, koniecznie zajrzyjcie na mój kanał na YT ;)
E.
Że co?!
Tak, wiem, należy mi się porządne lanie za to moje nieregularne pisanie, a właściwie robienie taaaak ogromnych przerw w pisaniu... Sama nie wiem dlaczego tak jest. Mam jakąś dziwną tendencję do powracania do blogowania gdzieś w połowie roku, tudzież już późną jesienią i choć obiecuję, że się oprawię, przychodzi początek kolejnego roku i gdzieś w tej całej bieganinie zapominam o pisaniu, tracę gdzieś całą wenę i zatracam się w pracy... Także nic już Wam nie obiecuję, bo nie wiem jak to znowu będzie. Pisanie sprawia mi wielką radochę zawsze, ale już sami wiecie jak to ze mną jest.
Co tym razem nakłoniło mnie żeby tutaj zajrzeć? Chyba mój krótki urlop w Polsce... Przypomniał mi się czas kiedy to przeprowadziłam się do Szkocji... Kiedy zaczęłam swoją pierwszą pracę. To był początek czerwca... I jakoś tak dziwnie mi się zrobiło po powrocie z Polski. Już nie wspomnę jak straszna była droga powrotna ( za to można podziękować pewnej irlandzkiej linii lotniczej...) Ale wracając do tematu... Będąc w rodzinnym domu dopadły mnie przemyślenia z cyklu "Z pamiętnika Emigranta". Dotarło do mnie, że to już prawie cztery lata odkąd się tutaj przeprowadziłam. Muszę przyznać, że miałam bardzo łatwy i przyjemny start jak na początek życia w obcym kraju. Potem bywało różnie.. Gorzej i jeszcze gorzej, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po wielu przejściach, moje życie zaczęło się układać i nie mogę jakoś bardzo narzekać. Poznałam wielu świetnych ludzi, z którymi się przyjaźnię. Dostałam kilka ważnych życiowych lekcji, a moje spojrzenie na świat totalnie się zmieniło... I to prawda, że życie na emigracji wiele uczy...
No, koniec marudzenia i bo nie tylko o tym ten blog jest :) W końcu mamy maj, jest pięknie, wszystko kwitnie i jest tak sielsko :) I w takim właśnie pięknym i radosnym nastroju życzę Wam wspaniałego tygodnia :)
Co tym razem nakłoniło mnie żeby tutaj zajrzeć? Chyba mój krótki urlop w Polsce... Przypomniał mi się czas kiedy to przeprowadziłam się do Szkocji... Kiedy zaczęłam swoją pierwszą pracę. To był początek czerwca... I jakoś tak dziwnie mi się zrobiło po powrocie z Polski. Już nie wspomnę jak straszna była droga powrotna ( za to można podziękować pewnej irlandzkiej linii lotniczej...) Ale wracając do tematu... Będąc w rodzinnym domu dopadły mnie przemyślenia z cyklu "Z pamiętnika Emigranta". Dotarło do mnie, że to już prawie cztery lata odkąd się tutaj przeprowadziłam. Muszę przyznać, że miałam bardzo łatwy i przyjemny start jak na początek życia w obcym kraju. Potem bywało różnie.. Gorzej i jeszcze gorzej, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po wielu przejściach, moje życie zaczęło się układać i nie mogę jakoś bardzo narzekać. Poznałam wielu świetnych ludzi, z którymi się przyjaźnię. Dostałam kilka ważnych życiowych lekcji, a moje spojrzenie na świat totalnie się zmieniło... I to prawda, że życie na emigracji wiele uczy...
No, koniec marudzenia i bo nie tylko o tym ten blog jest :) W końcu mamy maj, jest pięknie, wszystko kwitnie i jest tak sielsko :) I w takim właśnie pięknym i radosnym nastroju życzę Wam wspaniałego tygodnia :)
Spooky Box Club- grudzień
Wiem, że już jest trochę późno, ale to całe około świąteczne zamieszanie i brak wolnego spowodował tak duże opóźnienie w pisaniu postów.. Dziś am dla Was grudniowe pudełko Spooky Box...
... a w nim :
Jeśli Wam się podoba ten pomysł i sami macie ochotę zamówić sobie pudełko pełne niespodzianek, koniecznie zajrzyjcie na stronę http://www.spookyboxclub.com/
E.
... a w nim :
- notatnik w kształcie trumny,
- zestaw upiornych ołówków w prezentowym opakowaniu,
- Witch Crafting- piórnik,
- upiorne spinacze-zakładki,
- kościstą linijkę,
- długopis kość,
- lizak,
- spinacze do papieru w kształcie małych kostek,
- przypinkę 'Ghost Writer".
Jeśli Wam się podoba ten pomysł i sami macie ochotę zamówić sobie pudełko pełne niespodzianek, koniecznie zajrzyjcie na stronę http://www.spookyboxclub.com/
E.
Love Me Beauty- grudzień
Początek miesiąca zawsze oznacza przybycie tajemniczej, czarnej koperty. Tak też było i tym razem... Troszkę spóźnione z racji mojego wyjazdu, ale już zaglądamy, co kryje się w tejże przesyłce :)
Tym razem zdecydowałam się na 'Świąteczną niespodziankę' i totalnie nie wiedziałam, co tam może się skrywać... Piękna, grudniowa kosmetyczka w gwiazdki skrywała w sobie trzy produkty i paczuszkę próbek...
Na 'Świąteczną niespodziankę' składają się:
Pozdrawiam,
E.
Tym razem zdecydowałam się na 'Świąteczną niespodziankę' i totalnie nie wiedziałam, co tam może się skrywać... Piękna, grudniowa kosmetyczka w gwiazdki skrywała w sobie trzy produkty i paczuszkę próbek...
Na 'Świąteczną niespodziankę' składają się:
- rozświetlacz w kredce marki So Susan, odcień CANDLELIGHT, 1,8g
- Divine Oil od CAUDALIE, 15ml
- witaminy i minerały w postaci żelek firmy HAIR BURST, 60 pastylek
- zestaw próbek Yu-Be, nawilżający balsam do ciała oraz dwie tubeczki nawilżającego kremu do ciała (w sam raz na zimę:) ).
Pozdrawiam,
E.
Co się stało z listopadem?
Szczerze mówiąc, a właściwie pisząc, nie mam zielonego pojęcia... Jeszcze chwilę temu było Halloween a tutaj zaraz Święta... Czy Wam też tak czas ucieka? Bo u nie szalenie pędzi... czasem aż za szybko... i tak właśnie gdzieś w magiczny sposób przepadł mi listopad....
Nastał grudzień, który jest dla mnie trudnym miesiącem.. Nie oszukujmy się życie na emigracji nie zawsze jest łatwe... Dla mnie najtrudniejsze jest bycie z dala od rodziny, a w tej grudniowej, świątecznej porze jest chyba najgorzej... Wszyscy dookoła zatracili się już w świątecznej gorączce kupowania prezentów, a ja kolejne święta spędzę z dala od rodziny... Trochę to smutne, ale takie życie wybrałam.
Żeby nie było tak strasznie smutno, udało mi się odwiedzić Polskę na początku grudnia. Kilka dni temu wróciłam z krótkiej wizyty u mojej rodzinki. Cieszę się, że mogłam spędzić z nimi trochę czasu i poczuć świąteczny klimat w swoim kraju. To znaczy naprawdę wiele dla kogoś, kto żyje z dala od ojczyzny..
Załapałam się też na bożonarodzeniowy jarmark we Wrocławiu i mam dla Was kilka zdjęć. Jeśli przypadkiem będziecie w tym mieście koniecznie się wybierzcie..
A w moim mieście udało mi się zobaczyć po raz pierwszy 'odpaloną' choinkę na rynku :)
E.
Nastał grudzień, który jest dla mnie trudnym miesiącem.. Nie oszukujmy się życie na emigracji nie zawsze jest łatwe... Dla mnie najtrudniejsze jest bycie z dala od rodziny, a w tej grudniowej, świątecznej porze jest chyba najgorzej... Wszyscy dookoła zatracili się już w świątecznej gorączce kupowania prezentów, a ja kolejne święta spędzę z dala od rodziny... Trochę to smutne, ale takie życie wybrałam.
Żeby nie było tak strasznie smutno, udało mi się odwiedzić Polskę na początku grudnia. Kilka dni temu wróciłam z krótkiej wizyty u mojej rodzinki. Cieszę się, że mogłam spędzić z nimi trochę czasu i poczuć świąteczny klimat w swoim kraju. To znaczy naprawdę wiele dla kogoś, kto żyje z dala od ojczyzny..
Załapałam się też na bożonarodzeniowy jarmark we Wrocławiu i mam dla Was kilka zdjęć. Jeśli przypadkiem będziecie w tym mieście koniecznie się wybierzcie..
A w moim mieście udało mi się zobaczyć po raz pierwszy 'odpaloną' choinkę na rynku :)
E.
Spooktober Playlist
Czy Wy też tak macie, że ze zmianą pory roku często zmienia się Wasza playlista?
Latem lubię słuchać ciężkiej muzyki ocierającej się o industrial czy black metal za to jesienią od kilku dobrych sezonów zauważyłam, że dość mocno katuję dwa zespoły: The Cure i The 69eyes...
Pomyślałam więc, że zrobię małą playlistę z piosenkami, których słucham najczęściej, abyście i Wy mogli poczuć mroczny klimat Halloween :)
Chyba takim moim hitem numer jeden będzię 'Velvet Touch' The 69eyes.... Uwielbiam obie wersje, ale najbardziej przemawia do mnie właśnie ta poniżej... Wyobraźcie sobie... Idziecie ciemną parkową alejką, perłowa mgła lekko opada na morką trawę... a w Waszych słuchawkach zaczyna się ten utwór....
Zaraz za nim ląduje oczywiście kolejny utwór tej kapeli 'Don't turn your back on fear'...
Moim ulubieńcem 'forever' jest 'Still waters run deep'
Jeżeli chodzi o The Cure to moimi zdecydowanymi faworytami na jesienne wieczory są:
'Burn'
oraz 'Where the birds always sing'
A jakie są Wasze ulubione Spooktoberowe utwory?
E.
Latem lubię słuchać ciężkiej muzyki ocierającej się o industrial czy black metal za to jesienią od kilku dobrych sezonów zauważyłam, że dość mocno katuję dwa zespoły: The Cure i The 69eyes...
Pomyślałam więc, że zrobię małą playlistę z piosenkami, których słucham najczęściej, abyście i Wy mogli poczuć mroczny klimat Halloween :)
Chyba takim moim hitem numer jeden będzię 'Velvet Touch' The 69eyes.... Uwielbiam obie wersje, ale najbardziej przemawia do mnie właśnie ta poniżej... Wyobraźcie sobie... Idziecie ciemną parkową alejką, perłowa mgła lekko opada na morką trawę... a w Waszych słuchawkach zaczyna się ten utwór....
Zaraz za nim ląduje oczywiście kolejny utwór tej kapeli 'Don't turn your back on fear'...
Moim ulubieńcem 'forever' jest 'Still waters run deep'
Jeżeli chodzi o The Cure to moimi zdecydowanymi faworytami na jesienne wieczory są:
'Burn'
oraz 'Where the birds always sing'
A jakie są Wasze ulubione Spooktoberowe utwory?
E.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
10 najbardziej nawiedzonych miejsc w Edynburgu cz.2
Witajcie! Mam nadzieję, że odpoczęliście i jesteście gotowi na dalszą część naszej wycieczki po mrocznych zakamarkach Edynburga. Przygotuj...
-
Jako, że muzyka jest dla mnie ważną częścią mojego życia, dziś chciałabym przedstawić Wam sławnych muzyków, wokalistów,wokalistki, zespoły p...
-
Poszperałam trochę w 'internetach' i postanowiłam Wam przedstawić kilka szkockich sław :) Nie będę się rozpisywać przytaczając Wam c...
-
Dziś kilka słów o najsłynniejszym szkockim potworze, czyli Nessie :) To tajemnicze zwierzę zamieszkujące największe, szkockie jezioro- Loc...


