Czasami się tak dużo dzieje, że nie jestem w stanie ogarnąć ani bloga ani yt… Nie najlepiej to wygląda, wiem... Niestety od czasu kiedy skręciłam kostkę trochę podłapałam doła… Nadal mam z nią spore problemy, ale mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy. Trzymajcie za mnie kciuki :)
Co nowego w Edynburgu?
Wraz z rozpoczęciem festiwalu, nastała nieciekawa deszczowa pogoda... Mimo że to jeszcze sierpień, już powoli czuć w powietrzu nadchodzący koniec lata... Ku końcowi zbliża się także ów festiwal. Zapewne większość lokalnej społeczności bardzo się cieszy z tego faktu. Muszę przyznać, że w tym roku Edynburg jest dosłownie przeładowany turystami... Trudno jest się gdziekolwiek dostać, szczególnie gdy musicie przebrnąć przez centrum miasta... Niestety większość linii autobusowych, jak i tramwaj jadą właśnie przez centrum...
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :) Za chwilę rozpocznie się moja ulubiona pora roku :) Wszystko nabierze pięknych kolorów, miasto się trochę uspokoi, a ja wyruszę na poszukiwanie halloweenowych i jesiennych dekoracji :D
E.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Jak się zorganizować?
Nie będę tutaj opowiadać o organizacji czasu, bo jestem ostatnią osobą, która coś na ten temat wie, a moje życie to totalny chaos, ale o organizowaniu różnych dupereli. Tym razem padło na moją 'biżuterię' choć biżuterią ciężko to nazwać :) Przy okazji organizer ten 'robi' za całkiem fajną ozdobę :)
Co będzie potrzebne:
- Patyk, najlepiej taki trochę grubszy żeby się nie połamał od razu,
- malutkie gwoździe
- kawałek sznurka
- młotek (ja miałam tłuczek do mięsa- też dał radę :))
- trochę cierpliwości :)
Pomysł ten podpatrzyłam gdzieś w czeluściach jutjuba. Nawet sama chciałam nagrać filmik jak tworzę to dzieło, ale marny ze mnie youtuber i nie wyszło xD
Całej roboty jest może z dziesięć minut... Przywiązujecie sznurek na obu końcach patyka, tak aby można było zawiesić go gdzieś, po czym w miarę równych od siebie odstępach wbijacie gwózdki. Na nich będziemy wieszać naszą biżuterię. I to tyle. Łatwo, szybko i wygląda całkiem spoko :)
A oto i moje dzieło :)
Mam nadzieję, że się Wam pomysł spodobał :)
E.
Uziemiona i alert pogodowy
Jeśli planujecie uciec gdzieś na północ, bo nie lubicie upałów, nie róbcie tego.... Nie wiem co się stało z pogodą, ale ostatnie kilka dni jest naprawdę upalne… Dokładając do tego tak wysoką wilgotność powietrza, jaka jest na Wyspach.... Sami możecie sobie wyobrazić jak jest okropnie na zewnątrz. O ile taka pogoda cieszy turystów, bo mogą w pełni korzystać z urlopu, to ludzie, którzy muszą iść do pracy nie są zbyt zachwyceni...
Ja też nie jestem zachwycona, ponieważ jestem uziemiona.... Co się stało? Już Wam opowiadam. Dwa tygodnie temu, w bardzo głupi sposób, uszkodziłam sobie kostkę. Na szczęście nie jest złamana a tylko i aż skręcona. Dlatego siedzę teraz w domu i marudzę, że nic nie mogę sama zrobić i ciągle ktoś musi mi pomagać. Dobrze, że już powoli wracam do zdrowia :) Bo trzeba wrócić do pracy i zarobić na kolejne wyprawy :) To jest coś, czego mi bardzo w tym roku brakuje, ale niestety rok 2019 nie jest zbyt przychylny dla mnie.... Miejmy nadzieję, że następny będzie lepszy.
Co słychać w Edynburgu?
Oprócz wspomnianych wyżej upałów, po raz kolejny meteorologowie ostrzegają nas przed gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi. Pewnie jak zwykle na ostrzeżeniach się skończy..
Chociaż przydałaby się porządna burza, żeby trochę oczyścić powietrze...
Kończy się lipiec, a to oznacza tylko jedno... Początek letniego festiwalu... Czyli jak co roku miasto przepełnione będzie atrakcjami dla turystów, bo zazwyczaj mieszkańcy omijają centrum szerokim łukiem w tym czasie...
Też nie przepadam za letnim festiwalem, gdyż Edynburg zamienia się w jedno wielkie wysypisko śmieci...
A co słychać u Was?
E.
Ja też nie jestem zachwycona, ponieważ jestem uziemiona.... Co się stało? Już Wam opowiadam. Dwa tygodnie temu, w bardzo głupi sposób, uszkodziłam sobie kostkę. Na szczęście nie jest złamana a tylko i aż skręcona. Dlatego siedzę teraz w domu i marudzę, że nic nie mogę sama zrobić i ciągle ktoś musi mi pomagać. Dobrze, że już powoli wracam do zdrowia :) Bo trzeba wrócić do pracy i zarobić na kolejne wyprawy :) To jest coś, czego mi bardzo w tym roku brakuje, ale niestety rok 2019 nie jest zbyt przychylny dla mnie.... Miejmy nadzieję, że następny będzie lepszy.
Co słychać w Edynburgu?
Oprócz wspomnianych wyżej upałów, po raz kolejny meteorologowie ostrzegają nas przed gwałtownymi zjawiskami atmosferycznymi. Pewnie jak zwykle na ostrzeżeniach się skończy..
Chociaż przydałaby się porządna burza, żeby trochę oczyścić powietrze...
Kończy się lipiec, a to oznacza tylko jedno... Początek letniego festiwalu... Czyli jak co roku miasto przepełnione będzie atrakcjami dla turystów, bo zazwyczaj mieszkańcy omijają centrum szerokim łukiem w tym czasie...
Też nie przepadam za letnim festiwalem, gdyż Edynburg zamienia się w jedno wielkie wysypisko śmieci...
A co słychać u Was?
E.
Gdzie jest lato?
Hej Kochani! Tak sobie ostatnio przeglądałam zdjęcia z poprzedniego roku i ne mogę uwierzyć jakie piękne lato wtedy mieliśmy... Smutno się robi na samą myśl o nim... Zapytacie pewnie dlaczego. Już Wam odpowiadam... otóż w tym roku lata nie mamy... dopadła nas od razu jesień... a przynajmniej to tak wygląda.
Ranki są strasznie zimne jak na czerwiec, słońce prawie cały czas za chmurami i pada... pada... pada... Ech.. mam nadzieję, że to się niebawem skończy i wreszcie doczekamy się jakiejś lepszej, letniej pogody, bo już zaczynam popadać w jakieś stany depresyjne...
Pogoda w Szkocji coraz częściej daje mi się we znaki i coraz bardziej zaczynam tęsknić za upalnym latem jakie bywało w Polsce... Ostatnio w ogóle tęskni mi się za rodziną, za Polską... Ale chyba każdy emigrant ma takie momenty w życiu, że po prostu tęskni...
Tym razem nie obiecuję, że będę więcej pisać. Byłoby miło :) I byłoby też miło jeśli zajrzelibyście na moje totalnie amatorskie nagrania na YouTube, bo czasem tam też się coś pojawia :)
Wystarczy tutaj kliknąć------> KLIK
Dzięki, że ze mną jesteście!
E.
Ranki są strasznie zimne jak na czerwiec, słońce prawie cały czas za chmurami i pada... pada... pada... Ech.. mam nadzieję, że to się niebawem skończy i wreszcie doczekamy się jakiejś lepszej, letniej pogody, bo już zaczynam popadać w jakieś stany depresyjne...
Pogoda w Szkocji coraz częściej daje mi się we znaki i coraz bardziej zaczynam tęsknić za upalnym latem jakie bywało w Polsce... Ostatnio w ogóle tęskni mi się za rodziną, za Polską... Ale chyba każdy emigrant ma takie momenty w życiu, że po prostu tęskni...
Tym razem nie obiecuję, że będę więcej pisać. Byłoby miło :) I byłoby też miło jeśli zajrzelibyście na moje totalnie amatorskie nagrania na YouTube, bo czasem tam też się coś pojawia :)
Wystarczy tutaj kliknąć------> KLIK
Dzięki, że ze mną jesteście!
E.
Etykiety:
Edynburg,
just_ella,
lifestyle,
małe duże tęsknoty,
pogoda,
trochę marudzenia,
życie emigranta,
życie w Szkocji
Lokalizacja:
Edynburg, Wielka Brytania
Nowy Rok
Koniec roku to taki dobry czas na podsumowanie wszystkiego, co się wydarzyło...
Muszę przyznać, że rok 2018 był dla mnie bardzo dobrym rokiem.
To był rok pod znakiem podróży, odkrywania nowych, magicznych miejsc, niesamowitych przygód... W tym czasie poznałam mnóstwo nowych, inspirujących ludzi. W końcu zdecydowałam się na dredy :) i choć były syntetyczne teraz część nich jest już naturalna :)
Był to czas poznawania siebie i odkrywania nowych możliwości.. czas gdzie wróciłam do blogowania ( choć Blogmas okazał się klapa, bo jestem Grinchem :)) i nagrywania nowych filmików na mój malutki kanał na YouTube... (just-ella)
Mamy nowy rok, nowe 365 dni, które możemy wykorzystać na nowe przygody, wyprawy i doświadczenia. I taki jest mój plan na ten rok. Odważę się na rzeczy, których dotąd bałam się zrobić.. Może w końcu przełamię swój strach i nauczę się pływać? Kto wie :)
Tego też życzę i Wam... dużo zdrowia i odwagi, by nie bać się zmienić swojego życia i być szczęśliwym :)
Wszystkiego dobrego Kochani, dziękuję, że ze mną jesteście <3
Muszę przyznać, że rok 2018 był dla mnie bardzo dobrym rokiem.
To był rok pod znakiem podróży, odkrywania nowych, magicznych miejsc, niesamowitych przygód... W tym czasie poznałam mnóstwo nowych, inspirujących ludzi. W końcu zdecydowałam się na dredy :) i choć były syntetyczne teraz część nich jest już naturalna :)
Mamy nowy rok, nowe 365 dni, które możemy wykorzystać na nowe przygody, wyprawy i doświadczenia. I taki jest mój plan na ten rok. Odważę się na rzeczy, których dotąd bałam się zrobić.. Może w końcu przełamię swój strach i nauczę się pływać? Kto wie :)
Tego też życzę i Wam... dużo zdrowia i odwagi, by nie bać się zmienić swojego życia i być szczęśliwym :)
Wszystkiego dobrego Kochani, dziękuję, że ze mną jesteście <3
Z celtyckiej mitologii: Yule
![]() |
| źródło: Google/grafika |
Dzień przesilenia zimowego (Midwinter, 20-23 grudnia), to czas gdy panowanie ciemności zaczyna dobiegać końca. Od tego momentu dzień staje się coraz dłuższy, a noc krótsza. To dzień zwycięstwa życia nad śmiercią.
Ludzie w tym czasie starali się przyciągnąć do domów szczęście i pomyślność. W tym celu dekorowali darami ziemi (np. orzechami czy jabłkami) wiecznie zielone drzewko. Spotykali się wspólnie z najbliższymi, ucztowali i obdarowywali się prezentami.
Brzmi znajomo, prawda? A to dlatego, że odpowiednikiem Yule są oczywiście Święta Bożego Narodzenia, a szczególnie Wigilia, gdy dekorujemy choinkę, a wieczorem zasiadamy z bliskimi do wspólnej kolacji.
![]() |
| źródło: Google/grafika |
E.
Ach te dredy!
Jeśli czasem przeglądacie moje zdjęcia, czy to tutaj na blogu, czy na Instagramie, pewnie zauważyliście, że czasem pojawiam się w dredach xD Zapraszam zatem na moje dredowe przygody :)
Te piękne dłuuugaśnie dredy to niestety dredy syntetyczne... zrobione oczywiście przeze mnie... Ech pamiętam te długie godziny z szydełkiem i bolące ręce :) Niestety czasem tylko je noszę, bo moja praca nie pozwala mi na takie szalone fryzury, a z drugiej strony są one bardzo ciężkie...

Czasami zastanawiam się czy nie zaszaleć jednak i nie zrobić sobie prawdziwych dredów xD Chociaż znając siebie nie chciałoby mi się o nie dbać, a uwierzcie mi jest przy nich więcej roboty niż przy moich normalnych długich włosach. Jestem też osobą, która szybko się nudzi i lubi zmieniać wygląd, a w szczególności fryzury, więc nie wiem jak długo wytrzymałabym w dredach xD
Bywały różne opcje, jednym razem miałam dredy tylko z połowy włosów, a innym na całej głowie.. I muszę przyznać, że brakuje mi tej szalonej fryzury... dlatego też zapewne za jakiś czas znowu je zaplotę i będę nosić dopóki mi się nie znudzą, albo będą mnie już denerwować :)
Co sądzicie o takiej fryzurze? Podoba się Wam czy wręcz przeciwnie?
E.
Te piękne dłuuugaśnie dredy to niestety dredy syntetyczne... zrobione oczywiście przeze mnie... Ech pamiętam te długie godziny z szydełkiem i bolące ręce :) Niestety czasem tylko je noszę, bo moja praca nie pozwala mi na takie szalone fryzury, a z drugiej strony są one bardzo ciężkie...
Czasami zastanawiam się czy nie zaszaleć jednak i nie zrobić sobie prawdziwych dredów xD Chociaż znając siebie nie chciałoby mi się o nie dbać, a uwierzcie mi jest przy nich więcej roboty niż przy moich normalnych długich włosach. Jestem też osobą, która szybko się nudzi i lubi zmieniać wygląd, a w szczególności fryzury, więc nie wiem jak długo wytrzymałabym w dredach xD
Bywały różne opcje, jednym razem miałam dredy tylko z połowy włosów, a innym na całej głowie.. I muszę przyznać, że brakuje mi tej szalonej fryzury... dlatego też zapewne za jakiś czas znowu je zaplotę i będę nosić dopóki mi się nie znudzą, albo będą mnie już denerwować :)
Co sądzicie o takiej fryzurze? Podoba się Wam czy wręcz przeciwnie?
E.
Z celtyckiej mitologii: Mabon
![]() |
| źródło: Google/grafika |
Razem z nadejściem jesieni, mam dla Was kilka słów o kolejnym celtyckim święcie- Mabon...
Obchodzone w dzień równonocy jesiennej (20-23 września), kiedy to jasność ustępuje ciemności. To moment, od którego dzień staje się coraz to krótszy, a noc dłuższa.
Mabon ma swoje korzenie w pradawnych świętach Żniw Plonów... To czas odpoczynku i wyciszenia. Przypominać ma o równowadze w naturze.
![]() |
| źródło: Google/grafika |
Odpowiednikiem Mabon jest oczywiście święto plonów zwane Dożynkami, gdzie to ludzie w podzięce za udane żniwa składają, Bogu,plony, wyplecione z kłosów zboża i kwiatów wieńce.
E.
Dolina Łez
Pierwszy raz znalazłam się tam jakieś dwa lata temu, gdy wracając znad Loch Ness, wybraliśmy drogę wiodącą przez to magiczne miejsce. Był luty... Oprószone śniegiem szczyty, wyłaniały się z lekko opadającej mgły... Widok, który zapadł mi w pamięci na całe życie, widok, który pokochałam od pierwszego wejrzenia...
Glen Coe to dolina pochodzenia wulkanicznego. Znajduje się w Highlands, na północy hrabstwa Argyll. Malownicze piękno doliny doprowadziło do włączenia jej do The Ben Nevis and Glen Coe National Scenic Area, jednego z aż czterdziestu takich obszarów w Szkocji. Podróż przez wąwóz, na głównej drodze A82 (Glasgow - Fort William) jest 'jedną z klasycznych podróży po górach'. Główną osadą jest wioska Glencoe, położona tuż przed wjazdem do doliny.
Miejsce to jest uważane za ojczyznę szkockiego alpinizmu. Jest bardzo popularne wśród górskich wędrowców, wspinaczy ale i fotografów :)
Glen Coe ma również swoją smutną historię... 13 lutego 1692 roku, miało tu miejsce straszne wydarzenie, zwane Masakrą w Glencoe.... Trzydziestu ośmiu członków Klanu Macdonald zostało zabitych przez siły rządowe angielskiego króla, gdyż sprzeciwiły się wierności nowym monarchom- Wilhelmowi II i Mary II...
Czy wiesz, że...
Buziaki,
E.
![]() |
| Glen Coe zimą... |
Glen Coe to dolina pochodzenia wulkanicznego. Znajduje się w Highlands, na północy hrabstwa Argyll. Malownicze piękno doliny doprowadziło do włączenia jej do The Ben Nevis and Glen Coe National Scenic Area, jednego z aż czterdziestu takich obszarów w Szkocji. Podróż przez wąwóz, na głównej drodze A82 (Glasgow - Fort William) jest 'jedną z klasycznych podróży po górach'. Główną osadą jest wioska Glencoe, położona tuż przed wjazdem do doliny.
Miejsce to jest uważane za ojczyznę szkockiego alpinizmu. Jest bardzo popularne wśród górskich wędrowców, wspinaczy ale i fotografów :)
Glen Coe ma również swoją smutną historię... 13 lutego 1692 roku, miało tu miejsce straszne wydarzenie, zwane Masakrą w Glencoe.... Trzydziestu ośmiu członków Klanu Macdonald zostało zabitych przez siły rządowe angielskiego króla, gdyż sprzeciwiły się wierności nowym monarchom- Wilhelmowi II i Mary II...
![]() |
| .. i latem :) |
Czy wiesz, że...
- Glen Coe określane jest mianem Doliny Łez ze względu na swą krwawą historię...
- Glen Coe możecie zobaczyć w serii filmów o Harrym Potterze
- Przypuszcza się, że Glencoe to również miejsce urodzenia legendarnego barda Ossiana..
Buziaki,
E.
Noc Kupały
Utonął Wieś głupawy, a Topielica zducha
Szpony zacierając, szepcze mu do ucha
Wiesz, że przed Kupałą kąpać się nie godzi
Wiesz, że przed Kupałą po dnie licho chodzi
~ Żywiołak 'Ballada o głupim Wiesławie'
Kiedy byłam dzieckiem, często słyszałam od mojej babci podania i legendy ludowe. Zawsze też ostrzegała mnie żebym nie wchodziła do wody przed św. Janem. Pytana dlaczego, odpowiadała, że Licho może mnie wciągnąć pod wodę i utopić. Kim lub czym było owe Licho? Być może jakimś duchem leśnym, demonem, nadprzyrodzoną istotą? A być może to znana ze słowiańskich podań Topielica, Wiła lub nawet Wodnik. W tych babcinych opowiadaniach zawsze mieszały się wierzenia pogańskie z usilnie próbującymi je zastąpić wierzeniami chrześcijańskimi. Trochę to pokręcone, prawda?
Więc czym tak naprawdę jest czy też był Dzień św. Jana?
![]() |
| źródło: Google/grafika |
W najkrótszą noc w roku, gdy jasność zwycięża nad mrokiem (21/22 czerwca, czyli w letnie przesilenie), celebrowano święto ku czci bóstwa zwanego Kupałą (słowiańska wersja boga miłości). Uważany był on za syna Swaroga.
Najkrótsza noc w roku była zatem nie tylko początkiem lata, ale i świętem miłości i płodności.
Głównymi żywiołami były tutaj woda i ogień, które miały moc oczyszczającą. Tej nocy świętujący rozpalali ogniska i tańczyli pomiędzy nimi lub je przeskakiwali, kąpali się w rzekach, a panny puszczały wianki na wodzie (wróżąc czy wkrótce wyjdzie za mąż, czy będzie musiała jeszcze poczekać). Po tej nocy już bezpiecznie można było kąpać się w wodzie i żadne Licho już nas nie dopadnie :)
Noc Kupały wydaje się być odpowiednikiem celtyckiego święta o nazwie Beltane. Jest to noc kiedy to rok wkracza w swoją jasną stronę i potrwa w niej aż do Samhain ( 31 października).
E.
Hector i depresja
Ja nie wiem co jest grane... serio... Po tak pięknym maju, jaki zaserwował nam ten rok, spodziewałam się równie pięknego czerwca a tu klops!
Już po powrocie z ostatniej wycieczki (obiecuję jak najszybciej skleić filmiki i Wam przesłać :)), zastaliśmy paskudną pogodę, gdyż całe miasto osnuł haar, czyli nic innego jak mgła... I tak calutki tydzień... Mgła i mżawka... Cóż, można by było rzec- istnie brytyjska pogoda.... ale to był dopiero początek... Po dosłownie kilku dniach znów się zrobiło paskudnie, a to za sprawą sztormu o uroczym imieniu Hector. Wczoraj wiało okrutnie, a dziś tylko trochę pokropiło. Nie mam pojęcia jak to wyglądało gdzie indziej, bo nie miałam najmniejszej ochoty wychodzić z domu :)
W ogóle ostatnio nie mam na nic ochoty... Jakaś chandra mnie dopadła i mam takie głupie uczucie, że dużymi krokami zbliża się jesień.. Też tak macie? Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło... Przecież dopiero połowa czerwca, przed nami całe lato.... a ja nie wiedzieć czemu o jesieni myślę... Może to wina pogody... Sama nie wiem..
W każdym razie staram się myśleć pozytywnie i Wam też staram się zawsze przesłać pozytywną energię, czy to w postach, czy w filmikach :) Życzę Wam udanego i przede wszystkim słonecznego weekendu i do następnego razu!
Buziaki,
E.
| haar nad Edynburgiem |
W ogóle ostatnio nie mam na nic ochoty... Jakaś chandra mnie dopadła i mam takie głupie uczucie, że dużymi krokami zbliża się jesień.. Też tak macie? Pierwszy raz coś takiego mi się zdarzyło... Przecież dopiero połowa czerwca, przed nami całe lato.... a ja nie wiedzieć czemu o jesieni myślę... Może to wina pogody... Sama nie wiem..
W każdym razie staram się myśleć pozytywnie i Wam też staram się zawsze przesłać pozytywną energię, czy to w postach, czy w filmikach :) Życzę Wam udanego i przede wszystkim słonecznego weekendu i do następnego razu!
Buziaki,
E.
To już cztery lata...
Tak, dokładnie odkąd przeprowadziłam się do Szkocji minęły już cztery lata... Czy to była słuszna decyzja? Nie wiem...
Tak naprawdę w Polsce nigdy nie zaznałam 'dorosłego' życia, bo zaraz po szkole przeprowadziłam się tutaj. Tak patrząc na to z dystansu tych czterech lat, mogę powiedzieć, że to na pewno nie była do końca przemyślana decyzja... To bardziej było w stylu- bo mój chłopak tutaj jest, to i ja też muszę... Być może gdybym to porządnie przemyślała, nie zdecydowałabym się na wyjazd... Być może...
No ale już tu jestem, już cztery lata, które wiele mnie nauczyły... Przede wszystkim tego, że jak się samemu nie ogarniemy i nie zaczniemy działać, to nikt za nas tego nie zrobi. Nie było mi łatwo, bo i inny język, inna mentalność. Dla kogoś z małej miejscowości nagle otworzyły się drzwi do 'wielkiego świata' i co teraz? No właśnie... były czasy dobre, gorsze, czasem było już naprawdę źle... Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że jest w porządku, jestem zadowolona ze swojego życia. Mam pracę, przyjaciół, świetnego partnera. Spełniam swoje marzenia o podróżowaniu- i to nie zawsze muszą być jakieś wielkie podróże po świecie, czasem wystarczy jechać do sąsiedniego miasta, przejść się jego uliczkami, by zobaczyć jak jest piękne :)
Ta cała przeprowadzka była dla mnie niesamowitą lekcją życia, lekcją samodzielności i na tym etapie mojego życia mogę szczerze powiedzieć, że tak, jestem szczęśliwa :)
E.
Tak naprawdę w Polsce nigdy nie zaznałam 'dorosłego' życia, bo zaraz po szkole przeprowadziłam się tutaj. Tak patrząc na to z dystansu tych czterech lat, mogę powiedzieć, że to na pewno nie była do końca przemyślana decyzja... To bardziej było w stylu- bo mój chłopak tutaj jest, to i ja też muszę... Być może gdybym to porządnie przemyślała, nie zdecydowałabym się na wyjazd... Być może...
No ale już tu jestem, już cztery lata, które wiele mnie nauczyły... Przede wszystkim tego, że jak się samemu nie ogarniemy i nie zaczniemy działać, to nikt za nas tego nie zrobi. Nie było mi łatwo, bo i inny język, inna mentalność. Dla kogoś z małej miejscowości nagle otworzyły się drzwi do 'wielkiego świata' i co teraz? No właśnie... były czasy dobre, gorsze, czasem było już naprawdę źle... Teraz mogę spokojnie powiedzieć, że jest w porządku, jestem zadowolona ze swojego życia. Mam pracę, przyjaciół, świetnego partnera. Spełniam swoje marzenia o podróżowaniu- i to nie zawsze muszą być jakieś wielkie podróże po świecie, czasem wystarczy jechać do sąsiedniego miasta, przejść się jego uliczkami, by zobaczyć jak jest piękne :)
Ta cała przeprowadzka była dla mnie niesamowitą lekcją życia, lekcją samodzielności i na tym etapie mojego życia mogę szczerze powiedzieć, że tak, jestem szczęśliwa :)
E.
Czyste pogaństwo!
Na temat czterech wielkich celtyckich świąt już pisałam. Jeśli jesteście ciekawi, co, znajdziecie posty tutaj:
Imbolc
Beltane
Lughnasadh
Samhain
To,o czym chcę Wam dziś opowiedzieć doświadczyłam jakiś czas temu... Jak zapewne część z Was się orientuje, co roku w Edynburgu w nocy z 30 kwietnia na 1 maja obchodzone jest właśnie Beltane- święto, które obwieszcza przejście na jasną stronę roku (nadejście lata), gdzie dni są dłuższe i cieplejsze. W tym czasie, tak jak i podczas Samhain, granice między światami się zacierają... I tak się właśnie poczułam, gdy przekroczyłam bramę Calton Hill i podążyłam ku górze. Księżyc w pełni oraz pochodnie wskazywały mi drogę... Wśród ludzi, w ciemnościach biegały magiczne istoty krzyczące i tańczące dookoła. Z dala dobiegały do mych uszu bębny wybijające starożytne rytmy... Im bliżej szczytu, tym bardziej niezwykłe stawało się to miejsce. I uwierzcie mi, to nie było zwykłe Calton Hill, które możecie na co dzień odwiedzić, będąc w Edynburgu... To był naprawdę zupełnie inny świat...
Tej właśnie nocy Majowa Królowa uśmierciła Zielonego Człowieka, by wskrzesić go i uwolnić z kajdan ciemności, które nosił od czasu Samhain... Tej nocy magiczne istoty tańczyły wokół świętego ognia, prosząc o błogosławieństwo. Tej nocy znalazłam się w świecie magii... Nie da się tego zapomnieć... i jestem pewna, że za rok znowu przybędę na wzgórze w tę ostatnią kwietniową noc, by znów spotkać magiczne istoty, by znów świętować nadejście jasnej części roku, by znów uwolnić się z kajdan ciemności i mroku...
Jeśli macie ochotę poczytać trochę więcej o przygotowaniach do tego festiwalu oraz o całej jego historii odsyłam Was na oficjalną stronę Beltane Fire Society
A jeśli jesteście ciekawi co jeszcze się tej nocy wydarzyło, koniecznie zajrzyjcie na mój kanał na YT ;)
E.
Imbolc
Beltane
Lughnasadh
Samhain
To,o czym chcę Wam dziś opowiedzieć doświadczyłam jakiś czas temu... Jak zapewne część z Was się orientuje, co roku w Edynburgu w nocy z 30 kwietnia na 1 maja obchodzone jest właśnie Beltane- święto, które obwieszcza przejście na jasną stronę roku (nadejście lata), gdzie dni są dłuższe i cieplejsze. W tym czasie, tak jak i podczas Samhain, granice między światami się zacierają... I tak się właśnie poczułam, gdy przekroczyłam bramę Calton Hill i podążyłam ku górze. Księżyc w pełni oraz pochodnie wskazywały mi drogę... Wśród ludzi, w ciemnościach biegały magiczne istoty krzyczące i tańczące dookoła. Z dala dobiegały do mych uszu bębny wybijające starożytne rytmy... Im bliżej szczytu, tym bardziej niezwykłe stawało się to miejsce. I uwierzcie mi, to nie było zwykłe Calton Hill, które możecie na co dzień odwiedzić, będąc w Edynburgu... To był naprawdę zupełnie inny świat...
Tej właśnie nocy Majowa Królowa uśmierciła Zielonego Człowieka, by wskrzesić go i uwolnić z kajdan ciemności, które nosił od czasu Samhain... Tej nocy magiczne istoty tańczyły wokół świętego ognia, prosząc o błogosławieństwo. Tej nocy znalazłam się w świecie magii... Nie da się tego zapomnieć... i jestem pewna, że za rok znowu przybędę na wzgórze w tę ostatnią kwietniową noc, by znów spotkać magiczne istoty, by znów świętować nadejście jasnej części roku, by znów uwolnić się z kajdan ciemności i mroku...
Jeśli macie ochotę poczytać trochę więcej o przygotowaniach do tego festiwalu oraz o całej jego historii odsyłam Was na oficjalną stronę Beltane Fire Society
A jeśli jesteście ciekawi co jeszcze się tej nocy wydarzyło, koniecznie zajrzyjcie na mój kanał na YT ;)
E.
Halloween haul #3
Ostatnio znów wybrałam się na zakupy i udało mi się po raz kolejny 'upolować' trochę halloweenowych dobroci...
Najpierw w oko wpadły te ogromne kolczyki, które być może wykorzystam w mojej stylizacji na imprezę halloweenową ;)
Przesłodkie dynie-czekoladki same wpadły do koszyka :D
Pomyślałam, że do upiornej kreacji na imprezę mogą się przydać także te spinki do włosów :)
Z kolei przy pluszakach odezwało się moje wewnętrzne dziecko i bardzo zapragnęło mieć przeuroczego, pluszowego duszka :)
Jeśli ktoś mnie dobrze zna, ten wie, że mam totalnego bzika na punkcie kubków i zawsze staram się znaleźć jakiś oryginalny wzór lub kształt. Tym razem urzekły mnie szalone halloweenowe wzory na ogromnej filiżance :D
Najpierw w oko wpadły te ogromne kolczyki, które być może wykorzystam w mojej stylizacji na imprezę halloweenową ;)
Przesłodkie dynie-czekoladki same wpadły do koszyka :D
Pomyślałam, że do upiornej kreacji na imprezę mogą się przydać także te spinki do włosów :)
Z kolei przy pluszakach odezwało się moje wewnętrzne dziecko i bardzo zapragnęło mieć przeuroczego, pluszowego duszka :)
Jeśli ktoś mnie dobrze zna, ten wie, że mam totalnego bzika na punkcie kubków i zawsze staram się znaleźć jakiś oryginalny wzór lub kształt. Tym razem urzekły mnie szalone halloweenowe wzory na ogromnej filiżance :D
Kupiłam także dwie koszulki, gdyż w tym okresie można znaleźć fajne wzory, których zwykle w normalnych sklepach nie ma.. A od samego Pana Ciemności dotarła do mnie kawa z piekła rodem :)
E.
Halloween Haul #2
Dziś pora na kolejną porcję zakupów halloweenowych :) Jak wiecie jaram się jak dziecko tym wydarzeniem, a przy okazji mogę znaleźć jakieś fajne dekorację do mojego spooky pokoju :) Jeżeli sami poszukujecie jakiś inspiracji, może coś wpadnie Wam w oko...
Od dawna myślałam żeby jakoś fajnie ozdobić moje duże lustro przy 'toaletce'. Pierwszym pomysłem były jesienne liście, ale gdy zobaczyłam tą girlandę pomyślałam, że to będzie świetnie wyglądać. Planuję owinąć ją małymi jasnoniebieskimi lampkami i zawiesić właśnie dookoła mojego lustra :) Wybaczcie słabe zdjęcie, ale bardzo trudno uchwycić detale. Są to czarne róże z czarnymi listkami ...
Zaopatrzyłam się też w rajstopy z uroczymi nietoperzami. W chłodniejsze dni będą fajnie wyglądać do spodni z dziurami...
Te dwa piękne kubki już znalazły swoje zastosowanie. W jednym zamieszkały duże pędzle do makijażu, a w drugim te mniejsze.
Kocich uszu nigdy za wiele xD Tutaj nie mam żadnego usprawiedliwienia...
Za to ten oto wynalazek służy do robienia kostek lodu, które mogą posłużyć za kieliszki do szotów. Dwa w jednym :) Genialny pomysł!
Jak to na typową babę przystało nie mogłam przejść obojętnie obok działu z kosmetykami... Tym razem w moje ręce wpadł produkt o nazwie 'VIVID HOT LACQUER' od Maybelline w kolorze pięknej śliwki: 82 slay it. Byłby to naprawdę fajny produkt, ale strasznie rozlewa się poza kontur. Będę jeszcze kombinować z nim i może spróbuję nałożyć go na konturówkę :)
I to już na tyle z moich zakupów. Być może pojawi się jeszcze jakiś haul halloweenowy, bo przecież Spooktober dopiero się zaczął :) Życzę Wam miłego dnia.
E
Od dawna myślałam żeby jakoś fajnie ozdobić moje duże lustro przy 'toaletce'. Pierwszym pomysłem były jesienne liście, ale gdy zobaczyłam tą girlandę pomyślałam, że to będzie świetnie wyglądać. Planuję owinąć ją małymi jasnoniebieskimi lampkami i zawiesić właśnie dookoła mojego lustra :) Wybaczcie słabe zdjęcie, ale bardzo trudno uchwycić detale. Są to czarne róże z czarnymi listkami ...
Zaopatrzyłam się też w rajstopy z uroczymi nietoperzami. W chłodniejsze dni będą fajnie wyglądać do spodni z dziurami...
Te dwa piękne kubki już znalazły swoje zastosowanie. W jednym zamieszkały duże pędzle do makijażu, a w drugim te mniejsze.
Kocich uszu nigdy za wiele xD Tutaj nie mam żadnego usprawiedliwienia...
Za to ten oto wynalazek służy do robienia kostek lodu, które mogą posłużyć za kieliszki do szotów. Dwa w jednym :) Genialny pomysł!
Jak to na typową babę przystało nie mogłam przejść obojętnie obok działu z kosmetykami... Tym razem w moje ręce wpadł produkt o nazwie 'VIVID HOT LACQUER' od Maybelline w kolorze pięknej śliwki: 82 slay it. Byłby to naprawdę fajny produkt, ale strasznie rozlewa się poza kontur. Będę jeszcze kombinować z nim i może spróbuję nałożyć go na konturówkę :)
I to już na tyle z moich zakupów. Być może pojawi się jeszcze jakiś haul halloweenowy, bo przecież Spooktober dopiero się zaczął :) Życzę Wam miłego dnia.
E
To już było...
Na blogu pojawiło się już wiele postów o tematyce Halloween. Jako że, to moje jedno z ulubionych świąt, zawsze staram się coś ciekawego dla Was zamieścić...
W tym poście postanowiłam zebrać dla Was wszystkie poprzednie wpisy o tej właśnie tematyce.
O korzeniach i pochodzeniu Halloween:
Trochę więcej o halloweenowych tradycjach:
A co będzie się działo w Edynburgu?
Standardowo dzieci będą zbierać cukierki, a dorośli zapewne wybiorą się do klubów na halloweenowe imprezy, gdzie można zaszaleć z kostiumem i wyglądem :) Dla tych, którzy pragną trochę więcej wrażeń Beltane Fire Society zaprasza na Samhuinn Fire Festival, który jak w ubiegłym roku będzie miał miejsce na starym mieście. W linku znajdziecie więcej informacji :)
Ci, którzy chcą poczuć przedsmak Fire Festivalu mogą wybrać się w Sobotę w okolice The Mound, by uczestniczyć w Busk for Samhuinn.
E.
W tym poście postanowiłam zebrać dla Was wszystkie poprzednie wpisy o tej właśnie tematyce.
O korzeniach i pochodzeniu Halloween:
Trochę więcej o halloweenowych tradycjach:
A co będzie się działo w Edynburgu?
Standardowo dzieci będą zbierać cukierki, a dorośli zapewne wybiorą się do klubów na halloweenowe imprezy, gdzie można zaszaleć z kostiumem i wyglądem :) Dla tych, którzy pragną trochę więcej wrażeń Beltane Fire Society zaprasza na Samhuinn Fire Festival, który jak w ubiegłym roku będzie miał miejsce na starym mieście. W linku znajdziecie więcej informacji :)
Ci, którzy chcą poczuć przedsmak Fire Festivalu mogą wybrać się w Sobotę w okolice The Mound, by uczestniczyć w Busk for Samhuinn.
E.
Niedzielne pogaduchy
Hej, miał być vlog na moim kanale, ale ze względów zdrowotnych nic z tego nie wyszło... Może następnym razem będę miała trochę więcej szczęścia :)
Za oknem piękna pogoda, a jednak nie bardzo chce się wyjść na zewnątrz... Dlaczego? Jak to zwykle na przełomie jesieni i zimy bywa nadciągają do nas sztormy i burze... do tego wieje okropnie... Taki już urok tego miejsca :)
Dotarła do mnie także (w końcu:)) przesyłka z Love Me Beauty... więc zobaczmy co jest w środku.
Czarna koperta typowa dla zamówień z Love Me Beauty... a w niej:
... same dobra. Standardowo zapakowane w firmową kosmetyczkę, taki miły gest z ich strony :)
W tym miesiącu moja paczka składała się z:
Jak na razie życzę Wam miłego popołudnia :)
E.
Za oknem piękna pogoda, a jednak nie bardzo chce się wyjść na zewnątrz... Dlaczego? Jak to zwykle na przełomie jesieni i zimy bywa nadciągają do nas sztormy i burze... do tego wieje okropnie... Taki już urok tego miejsca :)
Dotarła do mnie także (w końcu:)) przesyłka z Love Me Beauty... więc zobaczmy co jest w środku.
Czarna koperta typowa dla zamówień z Love Me Beauty... a w niej:
... same dobra. Standardowo zapakowane w firmową kosmetyczkę, taki miły gest z ich strony :)
W tym miesiącu moja paczka składała się z:
- 1g próbki nowego podkładu bareMinerals BAREPRO, w odcieniu: NATURAL 11,
- 4,5 ml miniaturka perfum Saint od Kat Von D,
- 1,5 g kredkę rozświetlającą w kolorze VANILA, Jelly Pong Pong,
- 1,8 g kredkę rozświetlającą w kolorze CANDLELIGHT, So Susan,
- 10 ml Play Paint w kolorze DAMSON od Jelly Pong Pong.
Jak na razie życzę Wam miłego popołudnia :)
E.
Deszczowy wrzesień, zorza polarna i pierwsze halloweenowe zakupy
Wrzesień od samego początku przywitał nas jesienną aurą. Poranki zrobiły się ponure i szare... Nie ma też dnia aby nie padało... To już zdecydowany koniec lata...
Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Mimo niesprzyjającej pogody, kilka dni temu miałam okazję po raz pierwszy na żywo zobaczyć zorzę polarną... Muszę przyznać, że owe zjawisko jest nie do opisania... Polecam samemu spróbować. Niestety nie miałam przy sobie odpowiedniego sprzętu do robienia zdjęć nocą.. Mam dla Was jedynie zdjęcie robione telefonem, co za tym idzie, nie jest najlepszej jakości...
Wrzesień oprócz nadchodzącej jesieni oznacza jeszcze coś... Zbliża się Halloween :) Jaram się niczym małe dziecko :) Odkąd pamiętam uwielbiam to święto i całą atmosferę panującą wokół niego. Wraz z początkiem miesiąca do sklepów wchodzą powoli halloweenowe kolekcje oraz dekoracje. Oczywiście widząc te wszystkie wspaniałości nie mogłam się powstrzymać żeby czegoś nie kupić... Tak już mam :) Jak na razie w ręce wpadły mi trzy przedmioty..
Są nimi:
Fioletowe lampki ledowe w kształcie malutkich nietoperzy. Czyż nie są przeurocze? Znalazły swoje miejsce na lusterku :)
Szklanka z upiornym domem i drzewem z dyniami. Jak widać od razu znalazła swoje zastosowanie jako świecznik :) Świetnie wygląda przy zgaszonym świetle i umila mi długie, jesienne wieczory...
Za to ten zacny kubek umila mi poranki i popołudnia z kawką :) Koszt takiej przyjemności? Tylko 1 funt...
To na tyle z moich pierwszych zakupów... Jeszcze sporo czasu do Halloween, więc mam nadzieję, że jeszcze uda mi się wyszukać jakieś fajne gadżety :) A jak na razie życzę Wam udanego tygodnia :)
E.
| George Street, Edynburg |
Wrzesień oprócz nadchodzącej jesieni oznacza jeszcze coś... Zbliża się Halloween :) Jaram się niczym małe dziecko :) Odkąd pamiętam uwielbiam to święto i całą atmosferę panującą wokół niego. Wraz z początkiem miesiąca do sklepów wchodzą powoli halloweenowe kolekcje oraz dekoracje. Oczywiście widząc te wszystkie wspaniałości nie mogłam się powstrzymać żeby czegoś nie kupić... Tak już mam :) Jak na razie w ręce wpadły mi trzy przedmioty..
Są nimi:
Fioletowe lampki ledowe w kształcie malutkich nietoperzy. Czyż nie są przeurocze? Znalazły swoje miejsce na lusterku :)
Szklanka z upiornym domem i drzewem z dyniami. Jak widać od razu znalazła swoje zastosowanie jako świecznik :) Świetnie wygląda przy zgaszonym świetle i umila mi długie, jesienne wieczory...
Za to ten zacny kubek umila mi poranki i popołudnia z kawką :) Koszt takiej przyjemności? Tylko 1 funt...
To na tyle z moich pierwszych zakupów... Jeszcze sporo czasu do Halloween, więc mam nadzieję, że jeszcze uda mi się wyszukać jakieś fajne gadżety :) A jak na razie życzę Wam udanego tygodnia :)
E.
co dalej...
Postanowilam zamknąć ten blog, gdyż moje życie nie kręci się tylko wokół Szkocji. Mam nadzieję, że się dobrze bawiliście, a jeśli chcecie zostać ze mną na dłjżej i potowarzyszyć mi w dalszych przygodach zapraszam Was tutaj :
http://eliska-blog.blogspot.co.uk/
E.
http://eliska-blog.blogspot.co.uk/
E.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
10 najbardziej nawiedzonych miejsc w Edynburgu cz.2
Witajcie! Mam nadzieję, że odpoczęliście i jesteście gotowi na dalszą część naszej wycieczki po mrocznych zakamarkach Edynburga. Przygotuj...
-
Jako, że muzyka jest dla mnie ważną częścią mojego życia, dziś chciałabym przedstawić Wam sławnych muzyków, wokalistów,wokalistki, zespoły p...
-
Poszperałam trochę w 'internetach' i postanowiłam Wam przedstawić kilka szkockich sław :) Nie będę się rozpisywać przytaczając Wam c...
-
Dziś kilka słów o najsłynniejszym szkockim potworze, czyli Nessie :) To tajemnicze zwierzę zamieszkujące największe, szkockie jezioro- Loc...











